sobota, 29 września 2012

Rozdział 45

- No ale mam go tak po prostu obudzić ? - zapytał jeszcze bardziej zdziwiony środkowy - Ale on na jakimś przeciwbólowym i nasennym co mu doktor z Olkiem dali .
- Dobra to go nie budź tylko jak już jutro wstanie to masz mu przypomnieć , że ma żonę . - powiedziałam cała się trzęsąc w środku . Miałam ochotę po prostu wstać wziąć Zuzię na ręce i tam pojechać . Ale przecież jest środek nocy i na dodatek zaczęło grzmieć .
- Ok . Spokojnie Wika wszystko będzie dobrze . - powiedział uśmiechając się łagodnie .
- Łatwo Ci mówić , a po za tym powinnam być na Was wszystkich obrażona no i właściwie to jestem , a teraz żegnam się z tobą i idę spać . - powiedziałam i rozłączyłam się . Szybko musiałam pozbierać myśli chociaż w tym momencie wcale nie było to takie łatwe . Poszłam pod prysznic i stałam sobie przez dłuższą chwilę próbowałam zrozumieć to dlaczego nikt nie chciał mnie poinformować . Kiedy wyszłam spod prysznica stwierdziłam , że jednak pomysł z tym żeby Pit przypominał Bartkowi o mnie to bardzo zły pomysł . Może sam na to wpadnie . Napisałam mu szybko smsa , a sama wskoczyłam do łóżka i bardzo szybko zasnęłam . Jak zwykle brakowało mi strasznie jego uścisku ale najwidoczniej tak życie musiało się potoczyć . Długo nie mogłam zasnąć mimo , że byłam strasznie zmęczona . W końcu po jakich dwóch godzinach wiercenia się z prawej na lewą wstałam i poszłam do kuchni . Może zrobię coś pożytecznego i coś ugotuję . Stałam przed otwartą lodówką i nic nie przychodziło mi do głowy . Z kuchni poszłam do pokoju Zuzi . Spokojnie sobie spała nieświadoma ile dzieje się właśnie złego na świecie . Ona była moja . Moja i Bartka . Była pod moimi skrzydłami . Moimi i Bartka . Nie wiem co bym zrobiła gdyby ktoś ją skrzywdził albo coś by jej się stało . Usidłam w fotelu , w którym zawsze ją karmię i przyglądałam się jej . Mimowolnie uśmiech cisnął mi się na twarz . Ale nadal nie mogłam zasnąć . Wstałam i przymykając drzwi wyszłam . Poszłam sobie do biblioteczki i wzięłam pierwszy album z wierzchu i zaczęłam przeglądać zdjęcia , które zrobiłam będąc w Spale razem z chłopaki . Było też tam parę nielicznych moich i Bartka zdjęć . Krzysiek lubił ukraść mi aparat . Byliśmy tacy szczęśliwi . Nadal jesteśmy . Nawet pewnie jeszcze bardziej niż norma przewiduje . W końcu jesteśmy nadal razem . Jesteśmy małżeństwem , mamy cudowną córkę , która jest zdrowa i jest największą naszą pociechą . Kiedy skończyłam przeglądać zdjęcia już zrobiło się jasno . Poszłam do sypialni i sprawdziłam godzinę . Była już piąta trzydzieści . Nie czułam się zmęczona nawet co dziwne bo przecież parę godzin temu jak jeszcze rozmawiałam z Pitem to marzyłam tylko o moim łóżku . Uznałam , że jakoś trzeba wykorzystać pożytecznie ten czas dopóki Zuzia się nie obudzi . Wstawiłam pranie i bezmyślnie patrzyłam się jak bęben wiruje . Kiedy skończyło się prać powiesiłam je i sama ubrałam się w zwykłe szare dresowe spodnie i czarną bokserkę bo w końcu w tym najwygodniej przy małym dziecku . Związałam wysoko włosy i poszłam zobaczyć czy już się obudziła w końcu zrobiło się wpół do ósmej . Weszłam do pokoju , a tam powitała mnie siedząca Zuzia w łóżeczku od razu na mój widok wyciągnęła ręce w moją stronę .
- Cześć Zuziaczku . Wyspałaś się ? - wzięłam ją na ręce i pocałowałam w główkę . Musiała się wyspać bo nawet nie płakała w nocy . Przewinęłam ją i poszłyśmy jeść . Sama ledwo co wmusiłam w siebie jedną malutką kanapkę . Ubrałam ją i wsadzając do wózka wyszłam na zakupy bo kończyły mi się zapasy pieluch i innych potrzebnych rzeczy . Kiedy szłyśmy sobie spacerkiem w stronę sklepu zadzwonił mój telefon .
- Halo . - odebrałam nie patrząc kto dzwoni .
- Cześć Wika . - po drugiej stronie odezwała się Marta .
- No cześć .
- Nadal mogę przyjechać trochę wcześniej ? - zapytała .
- No oczywiście , że tak . - zupełnie zapomniałam o tym , że pani Jarosz miała do mnie przyjechać . No ale trudno może jakoś się wszystko pozałatwia .
- A czy jak to będzie dzień dzisiejszy to coś się stanie .
- Skądże , a z lotniska ma Cię kto odebrać ? - zapytałam i przyśpieszyłam kroku .
- Tak tata Kuby nas zabiera z Wrocławia , a potem ma nas podrzucić do Bełchatowa .
- No spoko . Czyli o której mam się Was spodziewać ?
- Jakoś pewnie wieczorem . Bo już jesteśmy na lotnisku i za chwilę wsiadamy .
- No to miłego lotu życzę .
- Dziękujemy . Dobra muszę kończyć .
- Do zobaczenia . - pożegnałam się z nią i weszłam do sklepu . Szybko kupiłam co było mi potrzebne i wróciłam do mieszkania . Zaczęłam sprzątać w końcu dzisiaj mam mieć gości . Przyszykowałam też pokój dla Marty i dla Oli . Kiedy zrobiła się jedenasta zaczęłam odczuwać nieprzespaną noc . Usiadłam sobie na łóżku i włączyłam laptopa . Zuzia siedziała obok mnie i zawzięcie próbowała kliknąć w jakiś klawisz na laptopie . Wzięłam ją na ręce i przytuliłam . Bartek nadal nie zadzwonił , a moje zdenerwowanie rosło z każdą minutą . Włączyłam Skypa i wyświetliło mi się , że Bartek jest dostępny . O nie ja pierwsza nie zadzwonię . Weszłam jeszcze na Facebooka . Wszystkie konta siatkarskie panikowały , że Kurek ma skręconą kostkę i może nie zagrać na Mistrzostwach . Do Mistrzostw jest jeszcze trochę czasu to może jeżeli to nic poważnego zdąży się wyleczyć . Przynajmniej w takim stopniu żeby móc grać , a potem w hoteli nie móc chodzić . Już nie raz tak potrafili robić . Już miałam wyłączać komputer kiedy wyświetliło mi się , że Bartek dzwoni . Miałam przez chwilę wątpliwość czy odbierać czy nie ale w końcu zdecydowałam , że odbiorę .
- Cześć Kochanie . - przywitał mnie jego uśmiech . Fajnie , że chociaż on jest uśmiechnięty bo mi jakoś się nie śpieszyło .
- Cześć . - powiedziałam chłodno .
- Ej Słońce co się stało ? - zapytał zdziwiony .
- Wiesz to ja czekam na twoje wyjaśnienia . Bo wiesz to trochę chyba dziwne , że żona dowiaduje się od osób postronnych , że jej mąż czołowy zawodnik reprezentacji ma skręconą kostkę . Na dodatek on łaskawie dzwoni do niej dopiero następnego dnia i pyta się jak gdyby nigdy nic co się stało . Proszę bardzo postaw się na moim miejscu . - od razu mina mu zrzedła i jakoś już nie było mu do śmiechu .
- Przepraszam . Ale wiesz jaki to był ból nadal mnie cholernie boli i na dodatek jest bardzo małe prawdopodobieństwo , że zagram na Mistrzostwach . Przepraszam w całym tym zamieszaniu zupełnie zapomniałem , że miałem do Ciebie zadzwonić .
- Zapomniałem ? - zapytałam zdziwiona - Dobra ja kończę mam jeszcze dzisiaj gości . Pogadamy w Gdańsku chyba , że nie zapomnisz o tym , że masz żonę i dziecko i postanowisz zadzwonić . - powiedziałam chłodno po czym się rozłączyłam . Zamknęłam komputer , a z mojego oka popłynęła pojedyncza łza .


Przeeeeeeeeeeeeeepraszam , że tak długo no ale nie tylko blogiem człowiek żyje , a po za tym wena mnie opuściła . Sielanka się psuje w następnym powinno być jeszcze lepiej :D

Jeżeli chcesz być informowany o nowych rozdziałach pisz na : 7589078 ( to moje GG ;d ) lub zostaw swój numer GG w komentarzu .
Nie informuję w żaden inny sposób tylko przez GG !

POZDRAWIAM  I  PROSZĘ  O  KOMENTARZE !!!