Dzisiaj mamy 29 sierpień 2014 roku . Urodziny Bartka . Postanowiliśmy wspólnie , że odbędzie się wielka impreza na naszej działce , na której nic oprócz drzew i krzaków nie ma . Ale przecież to nie problem mamy coś takiego jak namioty . Jednakże zanim zrobi się na tyle zimno najpierw poświętujemy przy ognisku . Dzieci zostaną pod opieką niani więc impreza tylko dla dorosłych . Zaprosiliśmy wszystkich tych co byli na zgrupowaniu w 2012 roku wraz z ich połówkami i jeszcze parę osób ze Skry . Zapowiadała się impreza znakomita i na dodatek nie będziemy świętować tylko urodzin mojego męża ale też naszą rocznicę . Bartek od rana siedział na działce i przygotowywał co było trzeba . Teren był na szczęście ogrodzony . Co prawda jak na razie tylko prowizorycznie zwykłą siatką ale to zawsze coś . Co chwile dzwonił do mnie żebym mu coś przywiozła bo jemu się nie chciało jeździć w tą i z powrotem . Za to mi się chciało jak się dowiedziałam . Zuzia przy okazji polubiła jeżdżenie samochodem bo coś ostatnio niezbyt chętnie to robiła . Wszyscy nasi goście , którzy mają dzieci i z nimi przyjadą najpierw zawitają do naszego mieszkania gdzie będzie kinder party , a następnie udadzą się ze mną na naszą działkę . Może to i dobrze , że Bartek ją kupił przynajmniej mamy gdzie zrobić imprezę . Bartek na działce już od osiemnastej witał i zabawiał gości , a my z Winiarskim witaliśmy ich w moim i Bartka mieszkaniu . Kiedy pojawili się wszyscy , którzy powiedzieli , że zostawią dzieci pojechaliśmy wspólnie na imprezę .
- Winiar , a masz jakieś wieści od Dagmary ? - zapytałam kiedy znaleźliśmy się już w samochodzie .
- Tak ostatnio jak zawiozłem do niej Oliwiera to nieźle pokłóciła się ze swoim kolesiem i powiedzmy sobie szczerze wszystko mi powiedziała chyba co jej na sercu leżało . - powiedział chyba bardzo zadowolony z siebie .
- No patrz , a może jeszcze się wszystko ułoży . - mi również było milej na sercu widząc szczęśliwego Miśka .
- Wiesz ja tam nie mam nic przeciwko . Oliwier tym bardziej , a mi nie prędko do szukania jakiejś lepszej partnerki . Po za tym z tego ile usłyszałem ich kłótnię to ona nie może być pierwszą ani też na pewno nie ostatnią . Ten koleś ma tupet i łatwo nie odpuści . - powiedział i mocniej zacisnął dłonie na kierownicy .
- Michał ? - zaczęłam - Ty ją nadal kochasz . - tym razem stwierdziłam , a nie zapytałam . Milczał . Co mogło oznaczać tylko jedno . Kochał ją . Tak jak przyrzekał na ślubie , że będzie ją już zawsze kochał . Nie dziwię mu się . Była nie dość , że śliczna to jeszcze inteligentna . Tylko popełniła jeden okropny błąd i nie wiem czy przypadkiem słono za niego nie zapłaci .
- Kocham . - wszeptał i wtedy zajechaliśmy na mini parking , który był na działce obok . W mojej głowie zrodził się genialny plan tylko nie wiedziałam jeszcze kiedy go wprowadzić w życie . Na pewno nie dzisiaj jednak następnego dnia muszę zacząć działać bo Michaś mi tutaj oszaleje z miłości . Przywitaliśmy się z resztą gości i na dzień dobry został wzniesiony toast za nasze zdrowie.
- Bartek mamy problem . - zagadnęłam do niego kiedy stał i nakładał jedzenie na talerz .
- Jaki ? - zdziwił się i odwrócił się w moją stronę odstawiając talerz i schylając swoją na głowę na wysokość mojej .
- Słuchaj bo jest taka sprawa , że ja sobie od serca porozmawiałam z Michałem i wiesz czego ciekawego się dowiedziałam . - zaczęłam patrząc mu się w oczy .
- O nie moja droga . To są jego prywatne sprawy , a ty masz się w to nie mieszać . - od razu szybko mi przerwał i wrócił do nakładania posiłku .
- Ej no ale jeszcze nie wiesz nawet co chcę zrobić . - zbulwersowałam się i szybko odwróciłam się na pięcie w celu pójścia do jakiś lepszych sprzymierzeńców jednak jego dłoń mnie powstrzymała . Przyciągnął mnie do siebie tak , że nasze twarze dzieliły milimetry .
- Kochanie . Ja Cię bardzo ładnie proszę . Nie mieszaj się w nie swoje sprawy . - wyszeptał i pocałował mnie w nos .
- Teraz to tym bardziej się fochnę . - powiedziałam i jak najszybciej się chciałam od niego uwolnić ale jego żelazny uścisk skutecznie mi to uniemożliwiał - Pomocy ! - zaczęłam krzyczeć , a wszyscy dookoła zaczęli się tylko śmiać , a najbardziej Bartek .
- Oj głuptasie . - pocałował mnie w głowę i nadal nie puszczał . Potem pocałował w czoło . Następnie w nos i ucho . W końcu trafił na moje usta . Na początku próbowałam mu się opierać ale to było silniejsze ode mnie i oddałam pocałunek . Od razu jak Krzysiu zauważył , że się całujemy to zaczęły się gwizdy i oklaski .
- I kto tu jest głupi ? - zaśmiałam się klepiąc Igłę po plecach .
- No wypraszam sobie . - oburzył się .
- Wypraszaj dalej . - zaśmiałam się i usiadłam na moim krześle . Kiedy tak sobie siedzieliśmy dookoła ogniska , na niebie świeciły gwiazdy , a ciszę przerywały nasze głosy było tak miło i przyjemnie . Nic więcej od życia nie chciałam . No jeszcze moja Zuzia mogła by siedzieć mi na kolanach . Właśnie totalnie straciłam rachubę czasu . Kiedy chciałam już dzwonić Bartek zabrał mi telefon .
- Nie denerwuj się . Wszystko jest w jak najlepszym porządku . Dorota przysyła mi co godzinę smsa z relacją . Zuzia już śpi wraz z resztą najmłodszych . Tylko najstarsi jeszcze się trzymają . - powiedział , a ja uświadomiłam sobie po raz kolejny jakiego cudownego mam męża . Czas upływał nam na rozmowach o wszystkim tak na prawdę od siatkówki po politykę . Dużo do szczęścia nikomu nie było . Najważniejsze było to , że byliśmy znowu wszyscy razem na jednej imprezie i doskonale się bawiliśmy .
- A pamiętasz Wiktoria jak wylądowałaś w fontannie ? - zapytał Igła dusząc się ze śmiechu . Od razu dołączyli do niego wszyscy kadrowicze , którzy byli na pamiętnym zgrupowaniu .
- Pamiętam . Niestety . - powiedziałam patrząc się na nich z mordem w oczach .
- No bez przesady . Przecież tak ładnie potem odpokutowaliśmy nasze winy . - powiedział Pit .
- Tak . Pamiętam . - odpowiedziałam , a oni znowu zaczęli się śmiać .
- Albo jak była burza i Wiktoria się bała i opowiadaliśmy straszne historie . - zaczął się cieszyć Bartman .
- Przecież one nie były straszne . - podsumował go Kubiak - Ale potem dzięki mojej pomysłowości poszliśmy oglądać horror , który również nie był straszny i Winiar się założył o dziesięć złotych chyba z Ruckiem , że Wika do nas przybiegnie po pierwszym grzmocie .
- Panowie czy musicie się ze mnie cały czas śmiać ? - zapytałam - Gdyby mnie tam nie było to na pewno nie byłoby tak wesoło . Co ?
- Racja . - powiedział Bartek szczerząc się , a wszyscy panowie strzeli sobie przysłowiowego face palma . Ja wraz z resztą pań zaczęłyśmy się z nich śmiać .
- Ja pamiętam jak kiedyś sobie usiadłam na tyle na środku , a każdy dobrze wie , że to miejsce Igły i biedaczek musiał wykorzystać Zbyszka żeby mnie stamtąd . Tym sposobem wisiałam głową w dół . Wiele było takich momentów , że jak im się źle komponowałam w krajobraz to mnie najzwyczajniej w świecie przenosili gdzieś indziej . - zaśmiałam się .
- Tak atmosfera była wyborna . - podsumował Możdżon .
- Ej bo do mnie nie dotarła żadna informacja na temat tego fotografa co z Wami na MŚ był . - powiedziałam , a oni znowu wszyscy się załamali - Aż taki był zły ? Z tego co jego zdjęcia widziałam to genialne robi .
- No wiesz może i robi genialne zdjęcia . - zaczął Bartman .
- Ale jakby Ci to powiedzieć . - zaczął Kubiak .
- To może dziwnie zabrzmieć . - dołączył Marcin .
- To jest dziwne . Po prostu większość z nas chce go jak najszybciej zapomnieć .
- Ej no powiedzcie bo do mnie też żadna informacja na jego temat nie dotarła . - dołączyła do mnie Iwona .
- Pedałem był , że tak się migacie z powiedzeniem czegoś o nim czy jak ? - zapytałam , a oni wszyscy jak jeden mąż pokiwali głowami popatrzyli się z niesmakiem pewnie na samo wspomnienie niejakiego Tymoteusza Grodzkiego .
- Mamy zacząć się bać ? - zapytała Asia , dziewczyna Zbyszka .
- Czego ? - zapytał Zbyszek .
- No tego , że on Was przeciągnął na złą stronę mocy . - no tak małżeństwo Ignaczak to o siebie jednak idealnie pasują obydwoje zawsze wiedzą jak coś ładnie w słowa ująć .
- Skądże ! - wszyscy na raz się odezwali .
- Czy my przypominamy pedałów ? - zapytał Kubiak .
- No wiesz gdyby tak spojrzeć z prawej strony pod kątem sto trzydzieści lekko przekrzywiając przy tym głowę w lewą stronę i przymykając prawe oko to może trochę . - powiedziała Monika jednocześnie prezentując to jak należy się popatrzeć na Michale , który myślałam , że załamie się na tyle , że zacznie się ciąć plastikową łyżeczką .
- No przecież żartuje . - pocałowała go w policzek , a on spuścił powietrze na co wszyscy zaczęli się śmiać . Impreza minęła nam na wspominkach ze wspólnych jakiś wycieczek czy wypraw na drugi koniec świata aby móc walczyć o najwyższe cele .
- Bartek śpisz ? - zapytałam kiedy podeszłam do niego , a on leżał głową na stole .
- Nie . - wymamrotał .
- To może jednak się połóż jak cywilizowany człowiek . Wszyscy już poszli normalnie spać . - powiedziałam tym samym kazałam mu wstać . Impreza zakończyła się o czwartej nad ranem więc już robiło się jasno .
- Nie wiem jak ty ale ja mam ochotę na spacer wzdłuż rzeczki . - powiedział sadzając mnie sobie na kolanach .
- Byłabym za tym żeby iść spać ale jeżeli użyjesz odpowiednich argumentów bądź najzwyczajniej w świecie mnie zaniesiesz to mogę się zgodzić na ten spacer . - powiedziałam kładąc głowę na jego ramieniu .
- No to chodźmy . - powiedział wstając i biorąc mnie na ręce .
- Dobra głuptasie żartowałam weź mnie postaw na ziemi . - zaśmiałam się i pocałowałam go w policzek . Poszliśmy sobie wzdłuż rzeki trzymając się za ręce . Wschód słońca dodawał tylko tej chwili uroku , który wręcz przeszywał nas od środka . Jedno mogłam powiedzieć na sto procent . Mam genialną rodzinę . Genialnego męża , cudowną córkę . Moje życie jest najzwyczajniej zajebiste i nie zamieniałabym się z nikim choćby i mi proponowała nie wiadomo jak wielkie sumy pieniężne czy inne wartości . Nigdy w życiu .
Przedostatni rozdział.
Epilog ujrzy światło dzienne już 2.01.2013 r.
POZDRAWIAM I PROSZĘ O KOMENTARZE (WŁĄCZYŁAM OPCJĘ DODAWANIA KOMENTARZY ANONIMOWO JAKBY KTOŚ NIE MIAŁ KONTA NA BLOGGERZE) !!!